Pionier to osoba, która wyznacza nowe szlaki badań, rozwiązań w danej dziedzinie - określenie to przypisać należy genialnym twórcom przemysłu naftowego - Księciu Stanisławowi Jabłonowskiemu (1799-1878), hr Jadwidze Straszewskiej (1826- 1903) i farmaceucie mgr Janowi Zehowi (1817-1897), którzy w sposób wybitny przyczynili się do powstania przemysłu naftowego a pozostają w cieniu światowego dziedzictwa cywilizacyjnego. Świadectwem ich dokonań są: legendarna kopanka "Anna" - 1854 r. i szyb "Dziadek" - 1860 r. w Lipinkach, szyby naftowe w Pustym lesie - "Stanisław" ., "Eustachy", "Józefa" z 1852 r. oraz 4 przywileje wydane przez Austriacki Urząd Patentowy we Wiedniu w latach 1853 - 1859.
Władysław Długosz, senator II RP, poseł na Sejm Krajowy, poseł do austriackiej Rady Państwa, minister dla Galicji i długoletni prezes Krajowego Towarzystwa Naftowego, właściciel kopalni, urodził się w Krakowie 24 lipca 1864 roku, syn Franciszka (sędziego) i Marii Hoennich, która była z pochodzenia Szwajcarką. Studia techniczne odbył w Pradze. Pracę zawodową rozpoczął w 1887 roku. Kolejno pracował na kopalniach: w Siarach. Sękowej, Ropicy Ruskiej, przechodząc wszystkie szczeble zawodowe od pomocnika kowala do wiertacza zmianowego. W latach 1888-1889 odbył praktykę wiertniczą na kopalni Maurycego barona Brunickiego w Klęczanach k. Nowego Sącza i otrzymał dyplom kierownika kopalni. Chcąc jednak poznać nie znany jeszcze system wiercenia, odbył dodatkową praktykę wiertniczą w Kobylance i Krygu, gdzie wiercili Kanadyjczycy tym właśnie systemem.
Książę Stanisław Jabłonowski, herbu Stary Koń, ziemianin, polityk - pionier polskiego przemysłu naftowego, urodził się 10 marca 1799 roku w Annopolu na Wołyniu, syn Stanisława Pawła, posła Rzeczpospolitej na dwór berliński i Teodory Walewskiej, pochodził z linii książęcej wołyńskiej. W 10 roku życia wyjechał wraz z rozwiedzioną matką do Paryża i tu żyli z arystokratycznej pensji. Gdy wojska koalicyjne wkroczyły do stolicy Francji po upadku Napoleona, Wielki Książę Konstanty odszukał panią Teodorę Walewską ukrywającą się z synem w ambasadzie amerykańskiej i nakłonił ją by powitała balem cara Aleksandra I, i to w obecności T. Kościuszki.
W NIS Lipinek przedstawiony jest życiorys Ewarysta Andrzeja hr. Kuropatnickiego. Hrabia, jak wiadomo, miał wielką pasję heraldyczną i ucieszyłby się, gdyby pamiętano, że był jednym z potomków kniaziów litewskich. Bardzo często się o tym zapomina, podkreślając jedynie koligacje, które miał osiągnąć dzięki swojej żonie Katarzynie z Łętowskich. Wiedzę taką czerpię z przekazów rodzinnych. Znajduje ona ponadto swoje potwierdzenie w źródłach: Herbarzu Polskim K. Niesieckiego oraz Aktach Grodzkich Halickich.
W formie historycznej ciekawostki przedstawiamy fragment starej austriackiej mapy obejmujący teren obecnej gminy Lipinki. Mapę wykonano pod koniec XIX wieku, ale podobno aktualizowano ją tuż przed wybuchem I wojny światowej. Jest dość nieczytelna, zwłaszcza że ukształtowanie terenu przedstawiono nie przy pomocy poziomic, ale pionowych kresek równoległych do stoku.
Przez ostatnich 150 lat kopalnia ropy naftowej w Lipinkach, której powstanie zawdzięczamy przede wszystkim hr. Jadwidze Straszewskiej, kształtowała krajobraz naszej miejscowości i mentalność jej mieszkańców. Znaczenia kopalni nie można przecenić, ponieważ niemal wszyscy korzystaliśmy z jej dobrodziejstw. Wszyscy jesteśmy w większym lub mniejszym stopniu związani z naftą. Dlatego "nafciarskie" klimaty co jakiś czas goszczą w NIS Lipinek. Dziś prezentujemy dwie mapki. Pierwsza przedstawia rejon rafinerii na Lipie, druga szyby naftowe odwiercone w rejonie Lipinek w latach 1854-1970. Było ich ponad 650, a łącznie ze wszystkich szybów wydobyto około 500 tysięcy ton ropy naftowej.
Historia utrwalona na kartach pocztowych fascynuje wielu. Trudno zaprzeczyć, że tego typu dokumenty mają swój niepowtarzalny urok. Niestety, NIS Lipinek nie dysponuje tego typu kolekcją. Jednak dzięki uprzejmości pana Sławomira Dziadzio, który z benedyktyńską cierpliwością gromadzi stare pocztówki z Gorlic i powiatu gorlickiego, mamy przyjemność zaprezentować dwie karty pocztowe z jego zbioru.
Mijamy je bardzo często, zazwyczaj nie poświęcając im większej uwagi. Rzadko kto przystaje, aby przeczytać trudny dziś do odczytania i zrozumienia tekst. Epitafia w naszej lipińskiej świątyni - niektóre mają już ponad dwieście lat. Przetrwały zabory, wojny, polityczne wstrząsy i pożary. Są świadectwem odwiecznej tęsknoty człowieka za unieśmiertelnieniem swego imienia. Rozpaczliwą próbą zapisania się w historii na trwałe. Krzyczą do nas rozpaczliwym non omnis moriar. Aby słowa te nabrały odpowiedniego wydźwięku, poświęcamy tym skromnym ściennym tablicom stronę NIS Lipinek. Ufamy mocno, że warto zadać sobie trud ich lektury i na moment zadumać się nad przemijaniem czasu.