FREKWENCJA





No tak, ale jednak Paweł Niemiec zdobył 27
procent głosów. Ten wynik powinien także budzić szacunek i dawać dużo
do myślenia. Kontrkandydat wójta Rakoczego miał do zaoferowania swoją
młodość, otwartość i świeżo ukończone studia. Na jego niekorzyść
przemawiały: brak doświadczenia, ściśle określona przynależność
partyjna (SLD) i ... młodość. Gdyby Paweł Niemiec wygrał, byłby jednym
z najmłodszych wójtów w Polsce. Wielu wyborców raził także fakt, że
Paweł Niemiec reprezentował lewicę i choć preferencje polityczne nie
przekładają się bezpośrednio na wyniki wyborów lokalnych, nie mogło to
pozostać bez wpływu na uzyskany rezultat. Trudno przewidzieć na
przykład, jak zachowali się przy urnie ci zwolennicy PiS-u, a było ich
niemało, którzy nie chcieli reelekcji wójta Czesława Rakoczego.
Biorąc to wszystko pod uwagę, wypada zgodzić się z Pawłem Niemcem i
przyznać, że start w listopadowych wyborach samorządowych zakończył się
jego olbrzymim sukcesem. W takich okolicznościach blisko 30% głosów to
spory mandat zaufania dla człowieka, który rozpoczyna dopiero karierę
polityczną i żadnymi spektakularnymi osiągnięciami nie może się
pochwalić. To także łyżka dziegciu do baryłki miodu, jaka przypadła w
udziale nowemu-staremu wójtowi. Te cztery nadchodzące lata będzie
musiał poświęcić również na dotarcie do tych niezadowolonych, których
wynik głosowania rozczarował. Nie można pozwolić, aby odsunęli się na
bok i utwierdzili w przekonaniu, że polegli w walce z jakimś niejasnym
"układem". To wielkie wyzwanie dla Czesława Rakoczego i związanej z nim
prawie w całości Rady Gminy Lipinki.

Niezwykle ciekawe jest przyjrzenie się preferencjom wyborczym w poszczególnych wioskach naszej gminy. W każdej miejscowości wygrał Czesław Rakoczy, uzyskując wyniki od 61,78% do 82,55%. Te liczby budzą respekt - wszystkie przewyższają wynik osiągnięty w 2002 roku w całej gminie. 20-procentowa różnica nie jest duża, warto jednak zaznaczyć, że bezwzględnym poparciem cieszy się wójt Rakoczy w Wójtowej, Bednarce i Krygu. Mniej licznie popierają go wyborcy w Pagorzynie, Lipinkach i Rozdzielu. Nie ma jednak podstaw, aby wysnuć wniosek, że gmina jest w jakikolwiek sposób podzielona na miejscowości niechętne wójtowi i te, które stanowią jego żelazne zaplecze.

Najwięcej głosów (611) uzyskała pani Barbara
Bartuś, lider gorlickiego Prawa i Sprawiedliwości. Bardzo dobre wyniki
mieli także Marek Machowski (448), Jan Knapik (434) i Grzegorz Kosiński
(365), ale z tej trójki do Rady Powiatu Gorlickiego dostał się ten
ostatni. To wynik przedwyborczych ustaleń związanych z blokowaniem list.
Prawie 91% biorących udział w wyborach do Rady Powiatu mieszkańców
gminy Lipinki oddało głos na "swoich". Ten wynik jasno dowodzi, że
pragniemy, aby w powiatowych władzach zasiadali ludzie, którzy
reprezentują naszą gminę. Fakt, iż tylko 9% wyborców gminy Lipinki
głosowało na kandydatów spoza tej 11-tki, zaowocował zdobyciem 2
mandatów. Na pewno wpłynęły na to dwa inne czynniki - mocna pozycja w
powiecie gorlickim pani Bartuś oraz większe niż cztery lata temu
skumulowanie głosów w naszej gminie.
Gdyby jednak rozstrzygać mieli tylko mieszkańcy naszej gminy układ
wyglądałby nieco inaczej. Oto jak rozkładały się głosy w gminie Lipinki:

W naszej gminie wygrywa więc pan Marek
Machowski, były wójt i kandydat na wójta z roku 2002. Uzyskał on na
swoim terenie 433 głosy. Jednak w innych miejscowościach okręgu nr 4
zdobył on zaledwie 15 głosów. To stanowczo zbyt mało. Na panią Barbarę
Bartuś zagłosowało 385 mieszkańców gminy Lipinki, ale uzyskała ona
bardzo duże poparcie w Sękowej, Ropie i Uściu Gorlickim, zdobywając w
tych gminach łącznie 226 głosów.
W wielkim skrócie jawią nam się dwie filozofie walki o mandat radnego:
pani Bartuś - zdobywanie głosów w całym okręgu (silna pozycja w PiS) i
pana Kosińskiego - skupianie głosów lokalnego środowiska (w tym
przypadku wyborców z Wójtowej). To dwie zgoła odmienne koncepcje walki
o miejsce w samorządzie. Obie, jak się okazuje, mogą być jednakowo
skuteczne.
Warto więc pokazać, którzy kandydaci cieszyli się największym poparciem pozostałych gminach okręgu nr 4:

W tym ujęciu przewaga pani Bartuś jest
miażdżąca. Drugi z kolei Jan Knapik, były poseł SLD, otrzymał tylko 69
głosów. W kontekście poprzednich wyborów parlamentarnych jest to co
najmniej dziwne. Wtedy w całym powiecie gorlickim Knapik zebrał 2500
głosów. W samej gminie Lipinki było to ponad 660 głosów, w pozostałych
gminach powiatu i Gorlicach kolejne 1800. To poparcie z roku 2005
gdzieś się rozwiało...
I na koniec porównajmy wyniki w poszczególnych wioskach gminy Lipinki.
Tutaj nie ma większych niespodzianek. Generalnie w każdej z
miejscowości wygrywa ten kandydat, który jest z nią związany.
Najsolidarniej głosowali wyborcy w Pagorzynie i Bednarce. W Pagorzynie
zwyciężył Marek Machowski z poparciem 59,1%, w Wójtowej Grzegorz
Kosiński, który zdobył zaufanie 51,3%. Pozostałe wyniki nie są już tak
spektakularne. W Krygu zwycięża Zbigniew Kosiba (35%), w Lipinkach Jan
Knapik (25%). Pozostałe miejscowości gminy nie miały swoich
reprezentantów: Rozdziele wskazało więc na Stanisława Bieńka (37,5%),
natomiast Bednarka głosowała na Marka Machowskiego (30%).
Wyniki w poszczególnych miejscowościach ukazują poniższe diagramy. Dla
zwiększenia czytelności postanowiłem umieścić na nich tych kandydatów,
którzy uzyskali ponad 5% poparcia w danej wsi:






Warto przyjrzeć się, w których miejscowościach
nastąpiło największe rozproszenie głosów - świadczy o tym ten ostatni
słupek "Inni". Warto także zastanowić się, czy jest sens startować,
jeśli zdobywa się raptem kilkanaście czy parędziesiąt głosów. Może
lepiej scedować te głosy na tych, którzy mają wyraźną szansę na
zwycięstwo. Chyba, że w swojej naiwności mylę się, będąc przekonanym,
że w tych wyborach chodziło o dobro wspólne i zrobienie czegoś
pożytecznego dla lokalnej wspólnoty :)
W imieniu NIS Lipinek jeszcze raz składam gratulacje tym, którzy przez
następne cztery lata będą reprezentować nasze interesy w Radzie Powiatu
Gorlickiego: pani Barbarze Bartuś i panu Grzegorzowi Kosińskiemu. Nie
zapominajcie o swoich korzeniach!
PAWEŁ ŚLIWA W WYBORACH DO SEJMIKU WOJEWÓDZTWA
Po
raz pierwszy w historii naszej gminy mieliśmy swojego kandydata do
Sejmiku Województwa Małopolskiego. Był nim Paweł Śliwa z Lipinek, który
prowadzi prywatną praktykę adwokacką w Gorlicach. Paweł Śliwa starował
do sejmiku z listy Prawa i Sprawiedliwości, chociaż nie jest członkiem
tej partii. Zdobyta liczba głosów nie pozwoliła na uzyskanie mandatu
radnego wojewódzkiego, ale wynik 5816 głosów oddanych na kandydata z
Lipinek budzi szacunek. Z listy nr 4 w okręgu wyborczym nr 6 do Sejmiku
dostało się trzech kandydatów z najwyższym poparciem - Paweł Śliwa
zajął najgorsze z możliwych, czyli czwarte miejsce. Do sukcesu zabrakło
bardzo niewiele, gdyż biorąc pod uwagę, że trzeci z listy PiS (Grzegorz
Biedroń z Limanowej) zdobył 7083 głosy, jakieś 1200 głosów.
Niestety, niewielka porażka naszego kandydata zbiegła się z faktem, że
powiat gorlicki w ogóle nie będzie reprezentowany w kadencji 2006-2010,
bowiem nikt z tego terenu do Sejmiku Województwa się nie dostał.
Szkoda, że gmina Lipinki nie wykorzystała historycznej szansy, aby
wywalczyć dla swego mieszkańca ten mandat. Analiza wyników w sposób
jasny mówi nam, że nie byłoby to wcale tak trudne. Przyjrzyjmy się, jak
wygląda procentowy udział głosów uzyskanych przez p. Śliwę w okręgu nr
6, który obejmował powiaty: gorlicki, limanowski, nowosądecki i miasto
Nowy Sącz:

Powyższy wykres pokazuje bardzo korzystne
rozłożenie poparcia. W powiecie gorlickim Paweł Śliwa otrzymał ponad
2/3 głosów (68,3%), w tym na terenie własnej gminy: 22,4%. Taki wynik
świadczy o silnym poparciu w lokalnym środowisku. Kandydat z Lipinek
cieszy się dużym zaufaniem w rodzinnych stronach, jest również znany i
ceniony w całym powiecie gorlickim. Tylko Krzysztof Wroński (Komitet
Wyborczy Platforma Obywatelska RP) cieszy się większym poparciem w
powiecie, ale wynik 6135 (319 głosów więcej) nie różni się w znaczący
sposób od tego, który uzyskał kandydat z Lipinek.
Tym sposobem, choć bez mandatu, Paweł Śliwa wyrasta na jednego z
najpoważniejszych liderów gorlickiej pollityki. Wybory z 12 listopada
2006 uświadomiły, że cieszy się olbrzymim zaufaniem i poparciem
środowiska. Zgromadzony kapitał polityczny, mądrze wykorzystany i
pomnażany, może zaprocentować w kolejnych wyborach samorządowych. Tym
bardziej, że i poza powiatem Śliwa zebrał sporo głosów (1844 - 31,7%).
Jak wyglądało poparcie dla naszego kandydata w poszczególnych gminach powiatu i Gorlicach przedstawia nam następny wykres:

Diagram powyższy przedstawia, jaki procent
ważnych głosów w każdej gminie oddano na naszego kandydata. Wyniki nie
zaskakują - ponad połowa głosujących w gminie Lipinki (53,6%) wskazała
właśnie na Pawła Śliwę. Bardzo duże poparcie zarejestrował on jeszcze w
Ropie (15,1%) i Bieczu (13,2%). Niemal co dziesiąty głosujący w gminie
(8,3%) i mieście Gorlice (8,6%) oraz Sękowej (8,3%) również widział
adwokata z Lipinek w Sejmiku Małopolski. Później łatwa do zauważenia
prawidłowość - im dalej od Gorlic, tym poparcie mniejsze, a najrzadziej
na Pawła Śliwę głosowali mieszkańcy gminy Bobowa (3,7%).
I na koniec wreszcie poparcie w poszczególnych wsiach gminy Lipinki.
Rodzinna miejscowość stanęła za swym kandydatem murem, czego dowodem
78,83% poparcia. Niemal równie często głosowali na Pawła Śliwę
mieszkańcy Pagorzyny (67,71%) i Bednarki (65,44%). Trochę słabszy wynik
osiągnięty został w Rozdzielu (57,14%). Natomiast znacząco od tych
wyników odbiega poparcie dla Śliwy w Krygu (23,96%) i Wójtowej
(28,42%). Czy wynika to z niechęci mieszkańców tych miejscowości do
PiS-u, czy też z mniejszej znajomości osoby kandydata? Wydaje się, że
preferencje plityczne nie miały tu znaczenia, bo przecież w wyborach
parlamentarnych z 2005 roku poparcie dla PiS w Wójtowej i Krygu było
większe niż w Lipinkach i Pagorzynie. Taka sama tendencja towarzyszyła
wyborom prezydenckim. Czyżby więc jednak jakieś błędy w kampanii i
niedoinformowanie?

Pozostaje spory żal, że nie udało się wprowadzić swojego człowieka do Sejmku Województwa Małopolskiego. Żal tym większy, że było naprawdę blisko. Wydaje mi się, że gmina Lipinki powinna wygenerować z siebie więcej głosów dla Pawła. Gdyby wyborcy rzadziej wrzucali do urn czyste karty, a było głosów nieważnych w naszej gminie aż 331... Gdyby liczniej powędrowali do urn wyborczych... Kto wie, jak potoczyłyby się te wybory. Najważniejsze, aby prawidłowo ocenić ten wynik i nie uważać go za porażkę. Pamiętajmy przecież, że Paweł Śliwa debiutował w lokalnej polityce, a jest człowiekiem młodym i karierę ma dopiero przed sobą. Jak na debiut, dla mnie bomba!
Piotr Popielarz